Ekologiczne domki dla lalek z kartonu czyli czym jest reusing

Zaczęłam zbierać pudełka. Pytałam w sklepach, rozsyłałam smsy do znajomych i we wtorek, tuż przed zajęciami, usypaliśmy na podłodze potężny stos kartonów po butach, mrożonkach, herbatach, kremach, żarówkach i innych. Na Śląsku zaczęły się ferie, więc i w Pracowni działo się więcej.

Pewnie nie będę tu wyjątkiem, ale pamiętam z dzieciństwa kartonowy domek, który zrobiła dla moich lalek babcia. Razem z siostrą wisiałyśmy nad babcią wycinającą nożykiem kolejne okienka. Domek miał otwierane drzwi, szyby z folii, karnisz z drutu, firanki, tapety z resztki papieru do pakowania w zajączki i jajka, na podłodze leżał dywanik, na nim mebelki. Od tego dnia babcia stała się dla mnie czarodziejką, która potrafi wszystko.

Żyjemy w czasach, kiedy domek dla lalki można kupić już za kilkadziesiąt złotych. Można wybierać, przebierać. Ale nic nie da dziecku takiej radości, jak stworzenie własnego domku. Może nie będzie on tak piękny i idealny jak ten ze sklepowej półki, ale gwarantuję Wam, że praca nad domkiem zajmie dziecku więcej czasu niż zabawa gotowym produktem. Frajdy jest jeszcze więcej, gdy swoje domki robi więcej osób. Jeden krzyknie: ‚czemu na moim piecu nie ma garnków?!’ i już wszyscy wycinają garnki, inny podpatrzy, że ktoś zrobił laptop, a w tamtym domku jest fajna lampa z koralika i lustro na ścianie… i można tak wymyślać i wymyślać, a nawet doklejać drugi karton, bo w jednym się nie zmieściła łazienka…

Miłego projektowania, Architekci!

16002961_1542539959094094_7471230522401417531_n

16143220_1542538335760923_8965427532825157522_n

15977117_1542544472426976_5828640417483956332_n

15977364_1542544212427002_1088447361774317125_n

16143106_1542543759093714_6217148114179517475_n

16114780_1542548135759943_6224995377437545587_n

16114903_1542545295760227_6875556438993677836_n

16114193_1542542425760514_1174708781234144112_n

16142367_1542543252427098_7083117852982782100_n

16174952_1542544689093621_6005640171280200621_n

16142504_1542539529094137_753987055102646158_n

16002771_1542544042427019_7464251982460872014_n

16114343_1542545959093494_143334329947893143_n

16105814_1542545535760203_7640191448067617690_n

16114062_1542545732426850_6722412502310955279_n

16114700_1542541235760633_8410986190960290437_n

15977299_1542542162427207_3398811831983306897_n

16115048_1542543462427077_7573288915198647801_n

16142537_1542546125760144_2791797178019932764_n

16114952_1542545005760256_2954718173133882827_n

Wieniec z pianek marshmallow (prawie)

Ostatnie zajęcia w starym roku odbyły się dzień przed Wigilią. Mieliśmy gościa, który opowiadał o kraju w którym żyje, czyli Norwegii, kiełbaskach z renifera, łosiach, spacerujących ulicami, a także o pewnym przysmaku Północy, który w skrócie określiłabym ‚zgniła ryba’. Następnie robiliśmy wieńce świąteczne do zawieszenia na drzwi. Były wykonane z pianek, przypominających marshmallow, tyle, że niejadalnych. Wykorzystaliśmy bowiem wypychacz do paczek, który przyniosła kiedyś w wielkim worze jedna z mam z pytaniem, czy miałabym pomysł jak to wykorzystać. Sami wykonaliśmy papierowe kółka, które stały się podstawą wieńców. Owijałam je później ręcznikiem papierowym, by nabrały gładkości. Dzieci pokrywały je z jednej strony taśmą dwustronną, do niej przyklejały pianki. Na końcu tylko przymocowanie sznureczka i czerwono-zielonej kokardki. No i najważniejsze – znalezienie odpowiedniego gwoździa.

pianka3

Pianki

Wieniec12

Wieniec2

Wieniec7

Wieniec10

Wieniec8

Wieniec5

Wieniec3

Wieniec11

Wieniec16

Wieniec14

Wieniec15_Ink_LI

Choinka z patyków okryta kołderką z mchu

Szukając pomysłu na nietypową choinkę, trafiłam na miotłę do zamiatania podwórka. Moja babcia ma taką w garażu. Jest wykonana z wierzbowych bądź brzozowych gałązek, związanych w dwóch miejscach, tworzących trzonek. Kiedy byłam dzieckiem służyła mi do zabawy w czarownicę, później irytował mnie jej dźwięk zamiatania, przypominający trochę zgrzytanie cienkimi grabiami po asfalcie.

Taka właśnie miotła stała się inspiracją do choinek, które robiliśmy tym razem. Od rana biegałam po lesie, szukając mchu i wyrywając go zgrabiałymi od mrozu paluchami. Oprócz tego potrzebowałam drobnych patyczków. Za stosowne krzaczki posłużyła zimująca malina, jakieś krzewy, których nazwy nie znam, bo zmarznięte i bezlistne, wyglądały jak leśny płotek. W autobusie z reklamówki z mchem i paprociami wylazł mi jeden pająk. Zeskoczył na podłogę i powędrował w stronę przegubu. Światowiec. Ciekawe, gdzie wysiadł.

Do wykonania drzewka potrzebne były również doniczki torfowe i gąbka do robienia suchych bukietów. Poza tym, grube, proste patyki, sznurek, klej, srebrny spray, gwiazdki i kuleczki do ozdoby. Zacząć należy od wyłożenia doniczki kawałkiem gąbki. Później wbić do niej patyk, starając się za mocno nim nie ruszać, bo choinka będzie się przewracać. Następnie, dobierać do szczytu patyka krótkie gałązki, formułując z nich drzewko. Związać sznurkiem. Gąbkę przykryć mchem i przystąpić do dekorowania.

IMG_20161219_185612

IMG_20161219_185551

IMG_20161219_185811

fejs1

fejs2

fejs10

fejs11

fejs3

fejs8

fejs12

Lukier

Przyszedł czas na to, co dzieci lubią najbardziej – ozdabianie pierników. Upieczone z dwóch kilogramów mąki zimowe ciasteczka czekały od poniedziałku na swoje ubranka. Stoły wyglądały trochę jak toaletka królewny, usiane koralikami, perełkami, tubkami z brokatowymi mazidłami. Wszystko to jednak było cukrowym światkiem, który służył do dekoracji korzennych ciasteczek. Można było wszystko. Jedynym ograniczeniem był kształt piernika, choć i tutaj nie do końca, bo niektóre z nich pływały w cukrowym jeziorku, jak wczasowicze na Mazurach.

blogowe2

blogowe17

blogowe11

blogowe14

blogowe15

blogowe16

blogowe4

blogowe7

blogowe9

blogowe10

blogowe13

blogowe8

blogowe1

blogowe

Jak wykorzystać złote zakrętki do słoików

Gdy adwentowy wieczór nadchodzi… spotykamy się ponownie. Tym razem, by wykonać ozdoby choinkowe. Każde dziecko mogło wykonać trzy rodzaje zawieszek. Jedne, z zakrętek do słoików wyściełanych szarym materiałem i serduszkiem z kory przyklejonym do tkaniny; drugie, z okrągłych plasterków drewna, na środku których malowaliśmy białe gwiazdki i trzecie – wykonane z masy solnej. Obserwując to, co działo się na sali, mogę powiedzieć, że największym hiciorem była masa solna. Oprócz tego, co wyszło z foremek, powstały też węże z kolcami, zawieszki z odbitymi kopytkami kucyków Ponny, kluski i ciasteczkowe potwory. Część z nich wisi już na patykowej choince, masa solna czeka jeszcze na makijaż.

blog4

blog6

blog8

blog10

blog13

blog1

blog2

blog9

blog12

blog3

blog14

blog11

IMG_20161207_101353

Zabandażowane anioły

Rozpoczął się adwent. Kiedyś długie wieczory służyły szkubaniu pierza, opowiadaniu o tym, co na wsi i kręceniu pająków, które zawieszało się pod sufitem. Dziś, trochę jak wtedy, siadamy przy stole, podwijamy rękawy i zabieramy się do pracy.

Tym razem było nas bardzo dużo. Grupa liczyła 27 osób. 54 rączki wykonały 27 aniołów.

Same przygotowania do zajęć rozpoczęłam już we wtorek. Musiałam wykonać 30 kartonowych stożków różnej wielkości i tyle samo kartonowych skrzydełek. Potrzebne były również kawałki gazety, przycięte do formatu A6. Następnie należało pociąć na drobne kawałki 30 metrów bandaża gipsowego, pamiętając o tym, że inne kawałki będą potrzebne na włosy, inne na pokrycie skrzydeł, sukni i głowy anioła. Kilka godzin zajęło przygotowanie sali, wniesienie 30 drewnianych krzeseł na piętro (tutaj stoją czarne krzesła tapicerowane materiałem, powiedzmy, na spodnie i oczami wyobraźni widziałam, jak po zajęciach zdrapuję z nich przyschnięty gips) i zabezpieczenie stołów.

Praca z bandażem jest bardzo prosta. Potrzebny jest tylko szkielet rzeźby, którą chcemy wykonać i który będziemy oklejać. Każdy płatek bandaża należy zamoczyć na dwie sekundy w miseczce z wodą, wyjąć i oblepiać nim rzeźbę. Po zamoczeniu bandaż jest elastyczny jak kompres, ale należy go szybko umieścić na właściwym miejscu i odpowiednio wymodelować, bo już po kilku minutach zastyga i robi się twardy jak kamień.

Po takim rzeźbieniu podłoga wygląda trochę jak w cementowni, ale czego się nie robi dla dzieci…

IMG_20161128_150336

IMG_20161128_184239

IMG_20161128_184016

IMG_20161128_184046

IMG_20161128_184200

IMG_20161125_172836

IMG_20161125_172723

Domek dla sikorki

To, co zrobiliśmy tym razem, może być potraktowane zarówno użytkowo, jak i dekoracja pomieszczenia. Najważniejszym elementem do jego wykonania jest kawałek drewna, przypominający domek. Domki były grubsze, chudsze, wysokie i malutkie. Każdy domek należało pomalować farbą do drewna. Ja wybrałam kolor biały. Dobrze jest poczekać, aż farba wyschnie, my jednak nie mieliśmy takiej możliwości i musieliśmy pracować na mokrej powierzchni. Na biało malowaliśmy również korki po winie, które później przyklejaliśmy do domku. Nad korkiem malowaliśmy czarne kółeczko, które ma imitować wejście do karmika. Na koniec daszek. Każde dziecko mogło zdecydować, czy chce zrobić daszek z patyczków, ze szpatułek czy drewienek. Szpatułki i drewienka malowaliśmy na czerwono, patyczki na srebrno. Po wyschnięciu wywierciłam w szpicach domków dziurki, dzięki czemu domki można zawiesić. A to, gdzie go zawiesicie i w jakim celu, zależy tylko od Was i Waszej wyobraźni. Nasze domki wiszą na wystawie, otulone gałązkami tui. Ale można również postawić je na parapecie, do korka przywiązać kulę z pokarmem dla ptaszków i patrzeć przez okno na to, co się będzie działo :)

IMG_20161118_210157

IMG_20161118_210234

IMG_20161118_210404

IMG_20161118_210547

IMG_20161118_210617

IMG_20161118_210734

IMG_20161118_210811

IMG_20161118_210927

IMG_20161122_143042

Laboratorium Kilkulatka

Czy ktoś z Was marzył kiedyś o tym, by zostać chemikiem i przelewać kolorowe mikstury z jednej probówki do drugiej? A wiecie po co chemikom fartuch i okulary? Dzieci, które były na zajęciach wiedzą doskonale. W prawdzie u nas nic nie wybuchało, nie dymiło ani nie pyrkało, ale przeprowadziliśmy pięć prawdziwych, trochę czarodziejskich, eksperymentów. Jeden nie do końca nam się udał, ale dla malutkiej Poli i tak mieszanie brokatowych glutków w miseczce było bardzo absorbującym zajęciem.

Każdy z eksperymentów można przeprowadzić w domu. Składniki, których potrzeba do ich wykonania znajdziemy w kuchni i w łazience, a każde dziecko zapamięta je bardziej niż lekcyjną teorię. Piszę o teorii, bo jednym z eksperymentów było mieszanie kolorów podstawowych (o którym przeczytacie w podręczniku do plastyki), drugim próba zatopienia oleju w wodzie (podręcznik do fizyki!), trzecim eksperyment z mlekiem, barwnikami spożywczymi (my użyliśmy farb plakatowych) i płynem do mycia naczyń. Często można spotkać się z nazwą ‚malowanie na mleku’, ale mało kto wie, że mamy tu do czynienie z fizyką w czystej postaci, bo zmienianiem napięcia powierzchniowego wody (mleka).

Jednak naszym ulubionym eksperymentem było zrobienie lawendowej piaskoliny, która w dotyku jest najcudowniejszą rzeczą na świecie. Poniżej podaję przepis.

LAWENDOWA PIASKOLINA

Składniki:
- mąka ziemniaczana
- odżywka do włosów
- kilka kropli olejku lawendowego
- starta fioletowa kreda (my użyliśmy młotka do jej rozkruszenia)
- brokat

Wykonanie:
W misce wymieszaj wszystkie składniki. Na jeden kilogram mąki zużyliśmy całą odżywkę o zapachu wrzosu.
Piaskolina cudnie pachnie i jest aksamitna, trochę zimna w dotyku. Teraz wystarczy już tylko wyciągnąć foremki i zabawa gwarantowana.

IMG_20161104_180950

IMG_20161104_180451

IMG_20161104_180609

IMG_20161104_180754

IMG_20161104_180933

IMG_20161104_174959

Jak w pół godziny wyczarować strój czarownicy?

Nie potrzeba wiele. Nie trzeba nawet materiałów. Wystarczy porządny worek na śmieci, trochę gumki do spodni i jakieś ozdoby. Do zrobienia miotły – sterta suchych patyków i mocny sznurek. Żeby zrobić różdżkę – wykałaczka, papier kolorowy, taśma, brokat. Tak się bawiliśmy na ostatnich, październikowych zajęciach. Dla chłopców były wersje czarodziejskich peleryn, które także wycinaliśmy z worków na śmieci. W prace nad kostiumami zaangażowaliśmy rodziców. Śmiechom i chichom nie było końca i choć każda spódnica powstała z takiego samego worka, nie było dwóch takich samych kreacji. Atmosfera była. Na stole paliła się halloweenowa dynia wydrążona w mandarynce, a kto pod koniec zajęć nie wyczarował stroju, mógł spodziewać się słów: ‚cukierek albo psikus?’.

Spódnica z worka na śmieci:
Worek należy rozwinąć i pociąć go w pasy, równolegle do linii, gdzie znajduje się jego otwór. Otrzymujemy workowe obręcze, które następnie należy rozciąć. W ten sposób otrzymujemy długi czarny pasek. Mierzymy dziecko w pasie i odcinany potrzebny kawałek gumki. Związujemy dwa końce gumki. Następnie wokół gumki zawiązujemy kolejne paski worka (najlepiej splotem makramowym), regulując długość, jaką chcemy uzyskać. Im grubszą chcemy spódnicę, tym więcej potrzebujemy worków. Średnio potrzeba dwóch worków na wykonanie fajnej kiecki.

14963103_1451297528218338_939923040_n

14971184_1451297404885017_837876402_n

14958636_1451297734884984_457367207_n

14936882_1451297291551695_541215393_n

14971413_1451297368218354_240158699_n

14971417_1451297348218356_198696792_n

14907791_1451297428218348_1784135411_o

14914897_1451296531551771_1457799194_n

14937066_1451297691551655_672917970_n

14971330_1451296948218396_1367464064_n

14954290_1451297494885008_202544038_o

14963645_1451297151551709_430875664_o

14964127_1451297031551721_452385388_o

14914917_1451297084885049_501823725_n

14961422_1451296554885102_73899486_n

14971434_1451296728218418_1363830413_n

14971102_1451296661551758_1020640886_o

A może coś lusterkowego?

Szukając inspiracji i nietypowych materiałów na kolejne zajęcia, znalazłam w internecie miskę, zrobioną z mozaiki. Pozachwycałam się nad tym, który wylepiał, gdy nagle doznałam oświecenia. Coś, co wyglądało jak kamyczki muśnięte lakierem, kamyczkami nie było. A było czymś, co leżało obok mojej ręki, tylko nieco zdeformowane. Co takiego? Ano płyta cd, pocięta na drobne kawałeczki. Wyjęłam z szuflady nożyczki i myśląc sobie – toż to pestka – zamachnęłam się na cieniutki krążek. Jakież było moje zdziwienie, gdy nożyczki odmówiły współpracy, a palce poczerwieniały z wysiłku. Nie jest to wcale takie łatwe. Do zajęć musiałyśmy pociąć ok. 25 krążków. Część płyt można rozwarstwić i porozcinać tylko jedną, błyszczącą warstwę, co jest łatwe, jak cięcie papieru. Są płyty, które niestety pękają, zdarzają się i takie, na których sreberko się marszczy i nie nadaje do wykorzystania. Warto skorzystać z ręcznej maszyny do cięcia papieru, żeby oszczędzić sobie ręce.

Później wystarczyło wyciąć dowolny kształt z grubego kartonu, by zrobić ramkę. W środku zrobić otwór na zdjęcie i przystąpić do obklejania ramki pociętymi kawałkami płyt. Każdy, kto patrzy na ramkę pyta, czy jest zrobiona z kawałków lustra.

14914857_1451298158218275_1113350427_n

14937098_1451298051551619_1164108507_n

14958338_1451298111551613_3356332_n

14959062_1451298118218279_1653784376_o

14937834_1451299811551443_385626043_n